- Pomoc
- Regulamin
- Polityka prywatności
- O nas
- Kontakt
- Newsletter
- Program Partnerski
- Reklama
- Poleć nasze usługi
-
© Fitatu 2005-25. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Serwis stosuje zalecenia i normy Instytutu Żywności i Żywienia.
16 października 2017, 18:25
Chętnie wysłucham osoby z doświadczeniem w tej kwestii.
Po kilku latach współżycia z pierwszym partnerem seksualnym, w wyniku różnych sytuacji życiowych związek się kończy, taka osoba wchodzi w nową relację i wcześniej czy później dojdzie do zbliżeń, do seksu. I tu mam kilka pytań.
Kto był w takiej sytuacji? Jak wspominacie ten pierwszy raz? Było przyjemnie czy kompletna klapa? Blokowalyscie się? Nie czulyscie się dziwnie? Bo jednak każdy jest inny, a przecież bylo się przyzwyczajonym do czegoś innego.
Jakoś się do tego przygotowywałyscie? Rozmawialyscie o tym z tym nowym partnerem, o swoich upodobaniach etc?
16 października 2017, 22:31
A tak poza tym, Rynka, to znaczy, że jednak rozstaliście się?
Tak wyszło..
16 października 2017, 22:34
Pierwszy seks z druga partnerka byl dla mnie bardziej stresujacy niz z trzecia czy czwarta :-P no wiadomo, wczesniej byla tylko jedna osoba znajaca Cie od tej intymnej strony. Na poczatku troche dziwnie mi bylo, ale po minucie przeszlo.
właśnie dlatego pytam o drugą :)
nawet chyba pierwszym razem tak się nie stresowałam, bo wiedziałam, że on wie, że to mój debiut, a znowu przy większej ilości partnerów to już pewnego rodzaju oswojenie się z tym, że nowa osoba to coś zupełnie nowego :)
16 października 2017, 22:41
właśnie dlatego pytam o drugą :) nawet chyba pierwszym razem tak się nie stresowałam, bo wiedziałam, że on wie, że to mój debiut, a znowu przy większej ilości partnerów to już pewnego rodzaju oswojenie się z tym, że nowa osoba to coś zupełnie nowego :)Pierwszy seks z druga partnerka byl dla mnie bardziej stresujacy niz z trzecia czy czwarta :-P no wiadomo, wczesniej byla tylko jedna osoba znajaca Cie od tej intymnej strony. Na poczatku troche dziwnie mi bylo, ale po minucie przeszlo.
Czy ja wiem, po jednym partnerze nikt nie bedzie oczekiwal, ze masz juz niewiadomo jakie dozwiadczenie. Raczej mi chodzilo o cos innego. To jest tak jezdzisz codziennie jedna trasa przez 5 lat i nagle musisz ja zmienic niemajac gpsa.
16 października 2017, 22:49
Czy ja wiem, po jednym partnerze nikt nie bedzie oczekiwal, ze masz juz niewiadomo jakie dozwiadczenie. Raczej mi chodzilo o cos innego. To jest tak jezdzisz codziennie jedna trasa przez 5 lat i nagle musisz ja zmienic niemajac gpsa.właśnie dlatego pytam o drugą :) nawet chyba pierwszym razem tak się nie stresowałam, bo wiedziałam, że on wie, że to mój debiut, a znowu przy większej ilości partnerów to już pewnego rodzaju oswojenie się z tym, że nowa osoba to coś zupełnie nowego :)Pierwszy seks z druga partnerka byl dla mnie bardziej stresujacy niz z trzecia czy czwarta :-P no wiadomo, wczesniej byla tylko jedna osoba znajaca Cie od tej intymnej strony. Na poczatku troche dziwnie mi bylo, ale po minucie przeszlo.
Niby tak ale jednak po spędzonych 7 latach z jednym partnerem zdążyłam nauczyć się na pamięć zarówno swojego jak i jego ciała, jeśli wychodzisz poza granice seksu po bożemu to chyba przez ten okres czasu doświadczenia w różnych kwestiach się nazbiera ;)
A tu nagle przychodzi zderzenie z kimś kto nie zna naszego ciała i my również nie znamy jego - i o ten element mi chodzi, o to jak się w tym odnaleźć, jak kto wspomina ten moment ;)
17 października 2017, 11:17
Ja ze swoim pierwszym partnerem byłam ok 10 lat, wspólnie przeżyliśmy swój pierwszy raz, wzięliśmy ślub, nigdy nie miałam nikogo innego. Nasze drogi się rozeszły, rozwiedliśmy się, ja poznałam mojego obecnego partnera. Kiedy zaczęliśmy się do siebie zbliżać wyznałam mu, że pomimo wieku (26lat) miałam tylko jednego partnera seksualnego, szczerze trochę się bałam. Nasze pierwsze zbliżenia były hmm takie sobie. Ja nie potrafiłam się wyluzować, wstydziłam się, nie potrafiłam dojść. Dopiero za którymś razem się udało ;) Po 1,5 roku nie wyobrażam sobie, żeby mogłoby być mi lepiej w łóżku :D Poważnie, nie wiedziałam, że może być aż tak przyjemnie. W moim przypadku gigantyczną rolę odegrał mój facet, bo był baaardzo cierpliwy i wyrozumiały
17 października 2017, 12:34
No cóż, nie do końca mam takie doświadczenia, bo właściwie partnera miałam jednego. Tzn prawie dwóch, bo z pierwszym było niemal wszystko ale bez penetracji. I to właśnie z nim było super, potrafiliśmy się miziać godzinami, nawet do 3 nad ranem. Zawsze mnóstwo wspaniałych emocji. Rozstaliśmy się jednak. Kolejny mężczyzna był całkiem inny. Na początku czułam się nieco nieswojo, inne zachowania, inny dotyk. No i po wszystkim szybko zasypiał, nie było mowy o mizianiu choćby do 1 w nocy ;) Pierwszy raz był błyskawiczny, pamiętam, że zapytałam "już?". Długo mi to wypominał. Potem się rozkręciliśmy i było naprawdę super. Nieważne gdzie - w samochodzie, w toalecie na imprezie, w akademiku, nawet w lesie. Obecnie niestety jest kiepsko - dzieci, rutyna, moja nadwaga.
17 października 2017, 16:43
No cóż, nie do końca mam takie doświadczenia, bo właściwie partnera miałam jednego. Tzn prawie dwóch, bo z pierwszym było niemal wszystko ale bez penetracji. I to właśnie z nim było super, potrafiliśmy się miziać godzinami, nawet do 3 nad ranem. Zawsze mnóstwo wspaniałych emocji. Rozstaliśmy się jednak. Kolejny mężczyzna był całkiem inny. Na początku czułam się nieco nieswojo, inne zachowania, inny dotyk. No i po wszystkim szybko zasypiał, nie było mowy o mizianiu choćby do 1 w nocy ;) Pierwszy raz był błyskawiczny, pamiętam, że zapytałam "już?". Długo mi to wypominał. Potem się rozkręciliśmy i było naprawdę super. Nieważne gdzie - w samochodzie, w toalecie na imprezie, w akademiku, nawet w lesie. Obecnie niestety jest kiepsko - dzieci, rutyna, moja nadwaga.
A mój pierwszy przyzwyczaił mnie, że dochodził i mógł potem jeszcze długo się kochać, czasami dochodząc jeszcze raz. A z obecnym już jest po zawodach kiedy dojdzie :)
17 października 2017, 18:24
Moim zdaniem mega dziwne pytanie.
Znaczy tak - pierwszy raz z każdym nowym partnerem jest jakimś przeżyciem, ale nie wyobrażam sobie trochę takiej poważnej rozmowy przed (bo jak? na zasadzie "a lubilam z X robic to i to, tez tak zrobisz?"). Poza tym zauwazylam tez, ze z róznymi partnerami pasowały mi różne rzeczy. Nie wiem, moze tez kwestia zmiany upodoban z wiekiem.
I wcale az takiego super porownania sie nie robi automatycznie. Chyba tez kwestia tego, ze jak sie jest w nowym zwiazku to jest tyle emocji z tym zwiazanych, ze raczej nie ma juz miejsca na wspominki. Na poczatku przeciez uwaga jest bardzo skoncentrowana na tym nowym partnerze.
17 października 2017, 23:40
przy drugim partnerze odkryłam, ze wcale nie jestem oziębła :)Nie, nie rozmawialiśmy o swoich upodobaniach, na takim etapie znajomosci wydawało mi się to absurdalne, takie teoretyzowanie.Rozluźnij się, nie porównuj. Tyle rad.